
Wyprawa na Gerlach po piękne zdjęcia
Marzenie, które wymaga planu
Gerlach kusi fotografów z bardzo prostego powodu. Jest to bowiem to punkt, z którego Tatry wyglądają „najbardziej tatrzańsko”. Panorama jest ogromna, a światło potrafi być spektakularne. Natomiast surowa grań i ekspozycja dają kadry, których nie da się podrobić niżej. Jednocześnie wyprawa na Gerlach nie jest celem na spontaniczny wypad. Wejście prowadzi bowiem terenem wymagającym, a zasady poruszania się poza znakowanymi szlakami w słowackim TANAP są ściśle określone.
Najpierw bezpieczeństwo, potem kadry
Wejście na Gerlach nie jest klasyczną turystyką szlakową. Trasa prowadzi w terenie, gdzie często używa się asekuracji. Natomiast warunki pogodowe potrafią zmienić się w kilkanaście minut. Dlatego zanim zacznie się myśleć o obiektywach i filtrach, należy sprawdzić, co w danym sezonie i wariancie przejścia jest dozwolone. Istotne jest również jak wygląda kwestia kwalifikacji lub prowadzenia przez osoby uprawnione. TANAP opisuje zasady poruszania się poza szlakami oraz wymogi dotyczące specjalistycznych aktywności. W praktyce licencjonowany przewodnik na Gerlach jest nieodzowny. Takie rozwiązanie ogranicza ryzyko i pozwala skupić się na samych zdjęciach.
Kiedy jechać, żeby wrócić z dobrym światłem?
Fotograficznie najwdzięczniejsze są stabilne okna pogodowe. To czyste powietrze po przejściu frontu, chłodniejszy poranek, mały wiatr. Popularny jest sezon letni, ale latem rośnie ryzyko burz, które w wysokich partiach są realnym zagrożeniem. Zimą i wczesną wiosną dochodzą warunki śnieżno-lodowe oraz ryzyko lawinowe. Natomiast logistycznie robi się to pełnoprawna wyprawa wysokogórska.
Do zdjęć zwykle najbardziej opłaca się zaplanować start tak, by złapać poranne światło w okolicy stawów i ścian, a na grani być wtedy, gdy widoczność jest najlepsza. Wieczorne światło też potrafi być magiczne. Jednak schodzenie po zmroku to kiepski pomysł. Jeśli chodzi o Gerlach przewodnik ma tutaj ostatnie słowo. To on odpowiada bowiem za bezpieczeństwo wspinaczy.
Wyprawa na Gerlach nie tylko na sam wierzchołek
Paradoks Gerlacha polega na tym, że najpiękniejsze zdjęcia często powstają po drodze albo z sąsiednich miejscówek. Wielickie okolice potrafią dać fenomenalne odbicia w wodzie i mocne, monumentalne tło ścian. Z kolei grań i partie szczytowe, to kadry bardziej surowe. Jeśli fotografowi zależy na zdjęciach „ człowiekiem w kadrze, najlepsze efekty zwykle daje pokazanie skali. Mała sylwetka na tle ogromnej ściany lub grani. Takie ujęcia wymagają jednak rozsądku. Wspinaczka na Gerlach jest wymagająca, a żadne zdjęcie nie jest warte wypadku w górach.
Wyprawa na Gerlach ze sprzętem fotograficznym
Na Gerlachu liczy się mobilność. Ciężki plecak potrafi zepsuć dzień szybciej niż chmury. W praktyce wygrywa lekki zestaw. Najlepiej zabrać aparat/telefon, jeden uniwersalny obiektyw, ewentualnie mały teleobiektyw do kompresji planów. Przyda się także zapasowa bateria i coś do zabezpieczenia sprzętu przed wiatrem i deszczem. Statyw bywa kuszący, ale w terenie eksponowanym okazuje się balastem.
Należy także zadbać o rzeczy „niefotograficzne”, które ratują zdjęcia. Przydadzą się bowiem cienkie rękawiczki, ściereczka do soczewek, etui przeciwdeszczowe i powerbank, bo zimno potrafi błyskawicznie osłabić baterie. Przewodnik na Gerlach z kolei wyjaśni co będzie konieczne do samego wejścia.


